wtorek, 25 września 2012

ROZDZIAŁ IV

*Ania*
- Wstawaj, czas zaszaleć w Londynie! - krzyczała mi do ucha jakaś osoba. Po otwarciu oczu zauważyłam, że to Karolina.
Pierwsza moja myśl WTF? Czemu ona do mnie gada, a obok niej jeszcze Paulina?! Co się dzieje. Moja przyjaciółka chyba zauważyła moją minę i pokazała gestem, że później mi wszystko wytłumaczy. Taką mam nadzieję, nie wiem co się stało kiedy spałam, ale sądzę, że Karolina nawiązała jakąś więź z Pauliną. Przed wylotem postanowiłyśmy jednak, że zamieszkam u Pauliny, więc zabrałam swoje rzeczy i pożegnałam się z Mackiem. Wsiadłyśmy do taksówki z rodzicami Pauliny i podjechałyśmy pod wielki biały dom, obok nas był  dom o pięciu kolorach, z których były porobione plamy. Ohh, ktoś na serio musi mieć bujną wyobraźnię. Weszłyśmy do domu Pauliny i zaprowadzono nas do pokoi. Miałam pokój gościnny, który znajdował się obok sypialni mojej przyjaciółki. Zaczęłyśmy się rozpakowywać, lecz zanim skończyłam weszła Paulina.
- To co powiesz mi co się stało między Tobą, a Karoliną? - zapytałam.
- No bo gdy Ty i Maciek już zasnęliście, ona przyszła i zaczęła coś mi gadać i wgl, czułam w jej słowach coś takiego, że chciała we mnie wywołać litości, lecz w pewnym momencie zaczęła się przede mną otwierać i sądząc po jej minie, mówiła prawdę. Po jakimś czasie zasnęła no i mi się jej przykro zrobiła i wgl..
Dalej Paulina mi opowiedziała całą historię Karoliny, nie no dobra może i nie miała najlepszego dzieciństwa, ale żeby od razu się z nią przyjaźnić? No dobra, przyjaźnić to za dużo powiedziane, no ale dobra.
*Paulina*
-Ania, słuchasz mnie?
- Aaaa, sorki, zamyśliłam się. To mów to co mówiłaś.
- Co powiesz na wypad do Wesołego Miasteczka?
- Same?
- Taaaaak!
- No to dobra. Za ile wychodzimy?
- 10 minut?
- Spoko, to idź się ogarnij, bo tu nie jest tak zimno jak się spodziewałyśmy i przydadzą się też krótkie spodenki.
- Hhahahah, taaa. Będę czekała na dole.
- Okej.
Wyszłam z pokoju Ani i poszłam znaleźć coś wygodnego. Wzięłam prysznic i się ubrałam. Gdy schodziłam już na dół wpadłam na Anię, mamy wyczucie czasu. Zawsze przychodzimy na umówione miejsce w tym samym momencie. Nie znałyśmy tu za bardzo ulic, więc byłyśmy świadome tego, że gdzieś zabłądzimy.
- No to którędy idziemy?- zapytałam.
- Dajesz na prosto, tędy się chyba dochodzi do Centrum, to może tam się kogoś zapytamy o Wesołe miasteczko.
- No dobra.
Szłyśmy przez godzinę, w końcu dotarłyśmy do Centrum. Było tu wiele ludzi, więc wolałyśmy się trzymać razem. Chciałyśmy się kogoś zapytać o drogę, ale albo się wstydziłyśmy albo oni nas olewali. W końcu zauważyłam jakiegoś chłopaka, który siedział na ławce. Postanowiłam, ze do niego podejdę, lecz sama, bo widac było że był smutny.
- Ania, zobacz tu jest kawiarnia, pójdziesz nam kopic jakieś napoje i coś do jedzenie, bo zgłodniałam?
- A czy Ty dziewko widzisz jaka tu jest kolejka?
- Oj nie narzekaj niewiasto, idź i kupuj.
- Ehh, no dobra.
- Bedę czekała w parku.
- Okej, za jakąś godzinę postaram się być.- powiedziała i zniknęła w tłumie.
Podeszłam do ławki i nie wiedziałam co powiedzieć. Hmm, "Hej, wiesz może gdzie jest Wesołe Miasteczko, bo jestem tu pierwszy dzień z koleżanką i trochę zabłądziłyśmy ?" Taa jasne, pomyśli, ze jestem jakaś głupia. Wtedy on się odwrócił. Miał takie piękne oczy.
- Hej, słuchaj jestem tu pierwszy dzień, przyjechałam z koleżanką, która teraz jest w kawiarni, no i wiesz chciałyśmy iść do Wesołego Miasteczka, ale trochę pokręciłyśmy się i nie wiemy jak dalej iść, pomógłbyś nam, może?  - no tak nic głupszego już nie mogłam palnąć.
Ale on tylko się uśmiechnął i odpowiedział.
- Jasne, tam miałem zamiar iść z kumplami, wiesz oni też są w kawiarni, więc jeżeli zaczekamy na nich i na Twoją koleżankę, to chętnie z Wami pójdziemy.
- Mmm, bardzo miła propozycja i sądzę, że z niej skorzystamy, bo inaczej to tam nie trafimy.
- Eee tam, nie jest tak trudno tam dojść.
- Taa, chłopak z Londynu może coś takiego powiedzieć, ale nie ja..
- A skąd jesteś w takim razie, jeżeli można wiedzieć?
- Z Polski..
- Ehh, to piękny kraj, chcieliśmy tam pojechać w trasę..
- W trasę?
- Taa, albo nie jesteś naszą fanką, albo mnie nie poznajesz.. - odpowiedział z uśmiechem chłopak.
- Nie mam pojęcia..
- Tak w ogóle to Liam jestem, Liam Payn.
- Miło mi, Paulina jestem, Paulina Kowalska. A może byś powiedział jakim zespołem jesteście?
- One Direction, mówi Ci to coś?
- Aaa, to Wy, moja przyjaciółka Was lubi..
- A Ty?
- Ja tam tylko słyszałam dwie Wasze piosenki, więc wiesz..
- Taa, ale może czas to zmienić..
- Możliwe, możliwe.
* 4 godziny później*
- Liaam, niee ja tam nie idę! - krzyczałam mu prosto w twarz.
- No chodź nic Ci się nie stanie, będziesz mogła się do mnie przytulać!
- Tego chcesz, prawda?
- Taak.
- To mogłeś powiedzieć, a nie mnie zaciągasz na coś na czym czeka mnie śmierć. - zaśmiałam się.
- To co przytulisz mnie bez tego? - zapytał z uśmiechem Liam.
- Ehh, no dobra - odpowiedziałam i Go przytuliłam.
* Godzina 2:35 w nocy*
Przed jakąś godziną wróciłyśmy do domu. Okazało się, że chłopcy są naszymi sąsiadami, cóż za zbieg okoliczności. Ehh, przy Liamie czuje się taka bezpieczna jak przy nikim innym. Chyba zakochałam się w wielkiej gwieździe i to bez wzajemności, bo nie wierzę, aby on to samo czuł do mnie. Po długich rozmyślaniach zasnęłam, nawet się sobie nie dziwie, bo był to męczący dzień.



No heeej, wróciłam po bardzo długiej przerwie! Może dlatego, że przyjaciółka Luśka mnie cały czas gnębiła i prześladowała tym, abym dodała nowy rozdział. Chciałabym jej za to podziękować. Odzyskałam moją wenę, której nie miałam przez baaaaaaaardzo długi czas. Ostatnio postanowiłam przeczytac jakiegoś bloga i znalazłam dziewczyny, które dopiero zaczynają. Powoli się rozkręcają, ale są dobre. Jeżeli ktoś miałby chwilkę to zachęcam do przeczytania ich blogu. (http://zycmarzeniami.blogspot.com/) Liczę, że chociaż parę osób z Was wejdzie na ich blog. No to chyba na tyle. :)/ Rosali :D