poniedziałek, 7 maja 2012

ROZDZIAŁ III


*Paulina*
Po powrocie od Ani zastałam już w domu mamę i tatę. Powiedzieli, że wylatujemy jednak wcześniej, w środę. Ucieszyłam się, bo polecę samolotem z Anią. Weszłam na facebooka i napisałam: ,,Jupi, lecę do Londynu, na dłuższy pobyt razem z Anią i rodzicami. To jest to! <3". Po kilku minutach zobaczyłam, że były pierwsze komentarze. Wszystkie były na temat One Direction, że napewno ich spotkam i żebym załatwiła wszystkim ich autografy. Ja tam się nimi tak bardzo nie jaram, ale im obioecałam. Po jakimś czasie komentarz dodała Karolina ,,Co? O.o Kiedy jedziesz i z jakiej okazji?". Odpisałam jej, że mój tata tam dostał pracę i że wylatuję już w środę. Dowiedziałam się wtedy, że ona leci tym samym samolotem też w środę. Moje zdziwienie trwało dłuższą chwilę. Oprzytomniałam, gdy do mnie napisała Ania. Załatwiła już dla siebie i Macka bilety. Ucieszyłam się, że będę z nią leciała i siedziała w samolocie.
*Ania*
Co, jak to, Karolina też leci do Londynu? Noo, świetnie.. Szykuje się długi lot. Ohh, a czemu ona jest na nas taka wkurzona.. Aaa, pamiętam. Jak byłyśmy małe to się przyjaźniłyśmy we trójkę. Potem jednak Karolina stwierdziął, że troje to jednak za dużo i miałayśmy sobie wybrac osobę, z którą chcemy się przyjaźnic. Ja wybrałam Paulinę i ona też. Paulina musiała podjąc ostateczną decyzję. Wybrała mnie. Od tamtego czasu Karolina chce byc od nas we wszystkim lepsza. Skoro chce, to niech próbuję.

ŚRODA - CZAS WYLOTU

*Paulina*
Obudził mnie sms. Zobaczyłam, że jest godzina 6:30. Napisała Ania ,,I jak tam, gotowa na niezapomniane chwile w samolocie z Karoliną, a potem w Londynie? Mam nadzieję, że spotkamy kogoś z One Direction. :) ". No taak, Ania jest napaloną fanką tego zespołu, a szczególnie Zayna. Miałam jeszcze pół godziny do mojego budzika. Godzina mi zawsze wystarczała na przygotowania, więc też tak sobie budzik nastawiłam. Po krótkim rozmyślaniu, co tam się będzie działo zadzwonił budzik. Noo, już 7:00. Rodzice byli już gotowi, a ekpia remontowa wkładała wszystkie nasze rzeczy do ciężarówek. Szybko się ogarnełam i założyłam najwygodniejsze ciuchy na podróż. Zjadłam śniadanie i weszłam do samochodu. Na lotnisku czekała na mnie Ania i Maciek. Ania miała piękny strój. Razem weszliśmy przez barierki bezpieczeństwa i zasiadłyśmy na wolnych miejscach w samolocie. Był to samolot 1 klasy i było dużo wolnych miejsc, dlatego Maciek mógł uśiąśc sam. Po 10 minutach doszli do nas nasi rodzice, a za nimi Karolina. Rodzice poszli do oddzielnej kabiny, przeznaczonej dla dorosłych. Karolina usiadła za nami. Odleciałyśmy.
*Karolina*
Od czasów kiedy pamiętam, Paulina i Ania były ode mnie ZAWSZE lepsze. Muszę to zmienic. Spotkam chłopaków z 1D i się umówie z Harrym. Wszystkie mi będą zazdrościły i mnie szanowały. Będę wyjątkowa, po raz pierwszy w życiu.
-Paulina, Ania. Przepraszam za to, że Was obrażałam i takie coś..- chciałam byc miła i wzbudzic litośc na nich.
-Spoko, spoko.- powiedziała Paulina, bo Ania już zasypiała.
-Wiesz trudne dzieciństwo..
-Maciek też już śpi, to się przesiąde do Ciebie i pogadamy, będziesz mogła mi się zwierzyc..
Coo? Ja mam się jej zwierzac.. No dobra, kiedyś ją uwielbiałam..
-No to co się stało jak byłas mała?
-Moi rodzice.. Oni zostawili mnie u dziadków. Dziadkowie byli młodzi i się przedstawiali za moich rodziców. Ja wiedziałam swoje, że to nie oni..
-A czemu Cię rodzice zostawili?
-No bo, mama nie chciała wogule dziecka. Chciała usunąc ciążę, ale tata ją powstrzymał. Podczas gsy była w ciąży, musiała opuścic pracę, bo to było niebezpieczne i dla mnie i dla niej samej. Pewnie jesteś ciekawa kim moi rodzice są w takim razie, no nie?
-No tak..
-No właśnie.. On pracują w mafii. Co roku dziadkowie wysyłają mnie do Londynu, do nich. Przywożę im różne obiadki, zupki, ale i różne naboje i pistolety. Oosby z bramek znają moich rodziców i mnie przepuszczają bez problemu, ale..- zaciełam się, opowiadałam jej swoje życie jak nikomu innemu.
-Ale?
-Ale oni nigdy mi za to nie dziękują, dziadkowie chcą abym była najlepsza, rodzice płacą nauczycielą, żeby mi stawiali oceny lepsze. Dlatego jeszcze nigdy nie miałam ocen gorszych niż 3.
-Już, Karolina.. Jest dobrze.
Zaczełam płakać. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

                                                -----------------------------------------------------------
Rozdział wydaje mi się już trochę lepszy od pierwszych dwóch. Jejku o.O Już jest 78 wyświetleń. DZIĘKUJĘ! <3 A jak tam u Was w szkole, byliście dzisiaj? Byłabym wdzięczna jakbyście po komentowali. Trochę mnie to motywuje do dalszych rozdziałów. Gdy czytałam inne blogi, na których są pisane książki dziewczyny też pisały, że komentarze je motywują. Nie myślałam, że to aż tyle daje. DZIĘKUJĘ MAGDZIE, KTÓRA WYMYŚLIŁA, CO MOŻE SIĘ DALEJ STAĆ, BO NIE MIAŁAM POMYSŁU. WYKORZYSTAM TEN POMYSŁ. NA PEWNO! :)

niedziela, 6 maja 2012

ROZDZIAŁ II


*Ania*
Słychac dzwonek do drzwi. Szybko schodze po schodach, żeby jak najszybciej je otworzyc. Otwieram, stoi tam smutna jak nigdy Paulina.
-Co się dzieje?
-Ania, bo..
-To chodzi o pracę Twojego taty?
-Tak.
-Nie mów, że wyjeżdżasz do Warszawy.
-Niee.
-Ooo, a już myślałam.
W tej chwili odetchnełam z ulgą, czyli zostaje, ale o co chodzi jeszcze z pracą jej ojca.
-Nie do Warszawy, ale..
-Ale?
-Do Londynu.
-Co do Londynu, jak to?
-No tak to. Tata dostał pracę w Londynie i jakoś tak wyszło..
-Nie! Paulina, nie zostawiaj mnie tu samej!
Wtedy zaprosiłam ją do środka. Widac było po jej twarzy, że coraz bardziej jest gnębiona tym w środku..
-Aniu, bo ja już wyjeżdżam w piątek..
-Coo? Ten piątek?
-Tak, ten.
Pogrążyłam się w rozpaczy, że już za równy tydzień moja przyjaciółka wyjedzie z Polski i to niewiadomo na jak długo. Mogę jej już nigdy nie zobaczyc, ale.. Pozostaje jeszcze jedno rozwiązanie.
-Paulina, jadę z Tobą do Londynu.
-Jak to, zostawisz Polskę, szkołę i znajomych?
-A Ty to co, nie zostawiasz tutaj wszystkiego?
-No zostawiam, ale ja muszę, a Ty nie..
-Bez Ciebie tu nie będzie tak jak dawniej.. Szkoła będzie bez uśmiechu. Codziennie będą ponure rozmowy. Nie będzie tak zwariowanie. Po szkolle co ja będę robiła? Zawsze się z Tobą spotykam.. A potem, co?
-Będziesz chodziła na sesje zdjęciowe do Puni..
-Bez Ciebie nie będą to te same sesje zdjęciowe.. Ty zawsze miałaś najlepsze pomysły.
Wtedy wziełam jakiś album, który leżał na stole, od razy w oczy rzucił mi się jego tytuł ,,Cudowne zycie". Otowrzyłam.. Moim oczą ukazały się zdjęcie moje i Pauliny, pełen album zdjęc moich i Pauliny.. Pamiętam.. W tamtym roku założyłam ten album i mama wywołała wszystkie nasze zdjęcia. Pokazałam te zdjęcia Paulinie. Zaczełyśmy wspominac dawne czasy..
*Paulina*
Zdjęcia moje i Ani od samego początku naszej przyjaźni.. To coś cudownego. Przeżuciła stronę w albumie i wtedy zobaczyłam zdjęcie gdzie miałyśmy 8 lat. Na tym zdjęciu był też jakiś chłopak, którego wogóle sobie nie przypominałam.
-Kto to?
-To jest mój brat, nie pamiętasz jak rok później przeprowadził się do Londynu?
-Maciek?
-Tak, właśnie on dzisiaj jest.
-On mieszka w Londynie?
-No tak..
-Noo, to już może nie będę tam sama. Jedna znana osoba.
-I tak jade z Tobą, zamieszkam razem z ciocią..
-Dobra, tylko się zapytaj mamy.
-No ok, to idę się zapytac.
Ania znikneła za rogiem, a do pokoju wszedł chłopak.. Nie widziałam lepszego chłopaka w Polsce jeszcze nigdy. A tu proszę, u Ani takie ciacho.. Podszedł.
-Cześc Paulina.
Skśd on zna moje imię. Przez chwilę milczałam. Wtedy weszła Ania.
-Maciek już podrywasz mi Paulinę?
Jak to Maciek? To on.. Nie mogę uwierzyc.
-Maciek, nie poznałam Cię.
-Hahahah, Paulina jego już nikt nie poznaje.
-I jak rozmowa z mamą?
Zapytałam się Ani. Byłam ciekawa jak jej mama zareagowała na ten pomysł.
-Mama powiedziała, że jak ciocia mi pozwoli u nich zamieszkac to mogę jechac..
-Naprawdę?
-Naprawdę!
Byłam ucieszona, zaczełam ściskac Anię i krzyczec z radości, ona również. Maciek jak to w jego rodzaju bywa musiał się wtrącic w naszą cudowną scenę.
-Czy ja mogę też to wiedziec, bo jakoś nie jestem w temacie?
-No bo Paulina wyjeżdża w piątek do Londynu..
Zaczeła opowiadac Ania, ale Maciek nie dał jej skończyc.
-Ooo, ja jadę w środę. Będziemy może razem do szkoły chodzili.
-Może i będziecie.
-Ale z czego się tak cieszyłyście?
-No bo ja nie chcę żeby ona mnie tu zostawiła i wpadłam na pomysł, że razem z nią pojadę i będę mieszkała u Was.
-I co?
-No i mama powiedziała, że jak ciocia się zgodzi to mogę.
-No to ja już mogę dzwonic do mamy i jej powiedziec, że do nas przyjeżdżasz i u nas mieszkasz.
I tak zrobił, zadzwonił do mamy i powiedział, że Ania będzie u nich mieszkała. Ona poczekała aż jej Maciek wszystko wyjaśni i się zgodziła, powiedziała, że to będzie zaszczyt Anię gościc u siebie.

                                               ----------------------------------------------
Jejku 51 wyświetleń o.O
DZIĘKUJĘ <3
Wiem, że ten nie jest zaciekawy, ale gdy pisałam ten rozdział nie miałam weny. Następne będą dużo lepsze. Obiecuję. :)

sobota, 5 maja 2012

ROZDZIAŁ I


*Paulina*
Gdy wracałam ze szkoły z zakończenia roku szkolnego przyszła wiadomośc od mamy. ,,Paulino, tata znalazł pracę w Londynie. Przeprowadzamy się tam. Tata wyjeżdża już w poniedziałek, załatwi nam tam dom i wszystko będzie dobrze. My do niego dolecimy w piątek.". Od razu przyszło mi na myśl, że dzisiaj 1 kwietnia, ale nie.. Był tylko 25 czerwca.. Czyli to nie żarty. Ale przeciesz miał miec pracę w Polsce i to jeszcze w Warszawie, szef nagle zmienił decyzję? Przeciesz planował ten wyjazd już od miesiąca. A my byśmy nie musiały się nigdzie przeprowadzac. Szybko zadzwoniłam do Ani. Nie odbierała, wyłączyła telefon. Noo, akurat teraz, jakby nie mogła później! Całą drogę milczałam i rozmyślałam, co teraz będzie, jak się będę widywała z Anią, gdzie będę chodziła do szkoły. Nie obawiałam się, że się tam niedogadam, bo na dodatkowy angielski uczęszczałam od 10 lat. Rozmawiałam już z niejednym Amerykaninem. Ale nie spodziewałam się nigy, że tam zamieszkam... Weszłam do domu. Rodziców nie było i co teraz? Jak się dowiem czy to prawda i czy musze się żegnac z Anią? Tak, zostawili jakąś karteczkę. ,,Jedziemy załatwic nam dom w Londynie. Jak byś coś chciała to dzwoń. :)" Biorę telefon i jeszcze raz wykonuję połączenie do Ani. Jest, włączyła telefon. Nagle słyszę zamias Ani jakiś męski głos. Mówi po angielsku.. Czyżbym już pomyliła numery? Nie to Ani. Nagle słychac głos Ani.
-Ania?
-No tak, a kto inny?
-No nie wiem, zaraz u Ciebie będę.
-Teraz?
-Jest wielka sprawa.
-U mnie jest brat z Londynu, ale możesz przyjśc, pewnie chętnie Cię pozna.
-No dobra, będę za 10 minut.

*Ania*
Ciekawe co się stało, że to takie ważne. Mam nadzieję, że jednak nie wyjeżdża do Warszawy z powodu pracy jej ojca. No, ale Karolina by się ucieszyła gdyby Paulina znikneła stąd. Hmm...
-Ania, czemu Ty jeszcze stoisz przy tym telefonie, przeciesz skończyłaś już gadac!- słyszę głos Macka.
No już się niecirpliwi..
-Paulina ma zaraz do mnie przyjśc, bo ma ważną sprawę.
-Ooo, ta ładna z którą masz zdjęcia?
-Jakie zdjęcia?
-O te.
I pokazuje mi nasze wspólne zdjęcie, które stoi w ramce.
-Tak, ta.
Maciek się ucieszył. Ciekawa jestem czy będzie z nią rozmawiał po polsku czy po angielsku tak jak ze mną.

                     ---------------------------------------
No więc, przepraszam że dodaje dzisiaj a nie wczoraj. Nie dodałam w piątek, ponieważ z domu wyszłam o 10:00 a wróciłam 22:30. Trzeba korzystać z wolnego. Codzienne wypady z przyjaciółką rowerami. Jakby tak wszystkie kilometry zsumować, które przejechałyśmy to by wyszło ponad 100. Przynajmniej się nie nudzę w domu i nie siedzę cały czas przy komputerze. Współczuje tym co siedzą całymi dniami w domu, bo jest albo za gorąco, albo jeszcze inne przyczyny wymyślają. A co do rozdziału, to wiem nie jest za bardzo ciekawy. Ale akcja dopiero się zaczyna od 4 czy tam 5 rozdziału. Mam nadzieję, że do tego czasu Was nie zanudzę, jeżeli oczywiście ktoś z Was czyta mój blog. Więc jeżeli czytacie to proszę zostawić komentarz pod tym postem, abym wiedziała, że ktoś to jednak czyta. Bo nie opłaca się prowadzić bloga, jak nikt tego nie czyta. Oceniajcie, dawajcie wskazówki, chętnie korzystam z rad innych. Następny rozdział postaram się jutro włożyć, ale nie obiecuję, bo jadę z koleżankami na rowery, potem na sesje zdjęciową, a potem do mnie rodzina jeszcze przyjeżdża. No więc, na dzisiaj to chyba tyle, bo się spieszę troszkę. :)

czwartek, 3 maja 2012

PROLOG


Nie mam jeszcze pomysłu na tytuł książki, zawsze mi przychodzi do głowy pierwszy tytuł, a potem reszta wydarzeń, jednak teraz tak nie jest.. Mam nadzieję, że jakoś potem sam ,,przyjdzie". A teraz bym chciała przedstawic postacie, które ,,grają" główne role.




Paulina - dziewczyna ma 16 lat. Pięknie śpiewa i doskonale recytuje. Wygrała Syrenkę Warszawską. Piękna i szalona, jej najlepsza przyjaciółka to Ania. Znają się od ponad 10 lat. <3





Ania - dziewczyna ma 16 lat. Jej hobby to gra na gitarze. Lubi śpiewać. Do szkoły muzycznej uczęszcza od ponad 4 lat. Cudowna i zwariowana. Jej najlepsza przyjaciółka to Paulina. <3






Karolina - dziewczyna ma 16 lat. Lubi śpiewać i grac na saksofonie. Nienawidzi Ani i Pauliny. Ma swoją ,,elitę", którą cały czas kieruje. Nigdy się nie poddaje i jeszcze wcale nie przegrała.
                                  -----------------------------------------
Dziewczyny te istnieją naprawdę i wszystkie przyjaźnią się już od 10 lat. Nikt ich jeszcze nie rozłączył, a tym bardziej szkoła po gimnazjum. :) Mój pierwszy rozdział dodam już jutro (w piątek). Mam nadzieję, że będziecie ciekawsze dalszych losów koleżanek. :D

WITAM

Cześć, zakładam ten blog, ponieważ piszę różne książki i ostatnio zaczęłam nową, która się już wszystkim podoba. Moja przyjaciółka powiedziała mi żebym podzieliła się z innymi tą książką. No i po długich namowach się zgodziłam. Mam nadzieję, że i Wam się spodoba moja ,,książka" tak jak osobą z mojego otoczenia. :)