niedziela, 6 maja 2012

ROZDZIAŁ II


*Ania*
Słychac dzwonek do drzwi. Szybko schodze po schodach, żeby jak najszybciej je otworzyc. Otwieram, stoi tam smutna jak nigdy Paulina.
-Co się dzieje?
-Ania, bo..
-To chodzi o pracę Twojego taty?
-Tak.
-Nie mów, że wyjeżdżasz do Warszawy.
-Niee.
-Ooo, a już myślałam.
W tej chwili odetchnełam z ulgą, czyli zostaje, ale o co chodzi jeszcze z pracą jej ojca.
-Nie do Warszawy, ale..
-Ale?
-Do Londynu.
-Co do Londynu, jak to?
-No tak to. Tata dostał pracę w Londynie i jakoś tak wyszło..
-Nie! Paulina, nie zostawiaj mnie tu samej!
Wtedy zaprosiłam ją do środka. Widac było po jej twarzy, że coraz bardziej jest gnębiona tym w środku..
-Aniu, bo ja już wyjeżdżam w piątek..
-Coo? Ten piątek?
-Tak, ten.
Pogrążyłam się w rozpaczy, że już za równy tydzień moja przyjaciółka wyjedzie z Polski i to niewiadomo na jak długo. Mogę jej już nigdy nie zobaczyc, ale.. Pozostaje jeszcze jedno rozwiązanie.
-Paulina, jadę z Tobą do Londynu.
-Jak to, zostawisz Polskę, szkołę i znajomych?
-A Ty to co, nie zostawiasz tutaj wszystkiego?
-No zostawiam, ale ja muszę, a Ty nie..
-Bez Ciebie tu nie będzie tak jak dawniej.. Szkoła będzie bez uśmiechu. Codziennie będą ponure rozmowy. Nie będzie tak zwariowanie. Po szkolle co ja będę robiła? Zawsze się z Tobą spotykam.. A potem, co?
-Będziesz chodziła na sesje zdjęciowe do Puni..
-Bez Ciebie nie będą to te same sesje zdjęciowe.. Ty zawsze miałaś najlepsze pomysły.
Wtedy wziełam jakiś album, który leżał na stole, od razy w oczy rzucił mi się jego tytuł ,,Cudowne zycie". Otowrzyłam.. Moim oczą ukazały się zdjęcie moje i Pauliny, pełen album zdjęc moich i Pauliny.. Pamiętam.. W tamtym roku założyłam ten album i mama wywołała wszystkie nasze zdjęcia. Pokazałam te zdjęcia Paulinie. Zaczełyśmy wspominac dawne czasy..
*Paulina*
Zdjęcia moje i Ani od samego początku naszej przyjaźni.. To coś cudownego. Przeżuciła stronę w albumie i wtedy zobaczyłam zdjęcie gdzie miałyśmy 8 lat. Na tym zdjęciu był też jakiś chłopak, którego wogóle sobie nie przypominałam.
-Kto to?
-To jest mój brat, nie pamiętasz jak rok później przeprowadził się do Londynu?
-Maciek?
-Tak, właśnie on dzisiaj jest.
-On mieszka w Londynie?
-No tak..
-Noo, to już może nie będę tam sama. Jedna znana osoba.
-I tak jade z Tobą, zamieszkam razem z ciocią..
-Dobra, tylko się zapytaj mamy.
-No ok, to idę się zapytac.
Ania znikneła za rogiem, a do pokoju wszedł chłopak.. Nie widziałam lepszego chłopaka w Polsce jeszcze nigdy. A tu proszę, u Ani takie ciacho.. Podszedł.
-Cześc Paulina.
Skśd on zna moje imię. Przez chwilę milczałam. Wtedy weszła Ania.
-Maciek już podrywasz mi Paulinę?
Jak to Maciek? To on.. Nie mogę uwierzyc.
-Maciek, nie poznałam Cię.
-Hahahah, Paulina jego już nikt nie poznaje.
-I jak rozmowa z mamą?
Zapytałam się Ani. Byłam ciekawa jak jej mama zareagowała na ten pomysł.
-Mama powiedziała, że jak ciocia mi pozwoli u nich zamieszkac to mogę jechac..
-Naprawdę?
-Naprawdę!
Byłam ucieszona, zaczełam ściskac Anię i krzyczec z radości, ona również. Maciek jak to w jego rodzaju bywa musiał się wtrącic w naszą cudowną scenę.
-Czy ja mogę też to wiedziec, bo jakoś nie jestem w temacie?
-No bo Paulina wyjeżdża w piątek do Londynu..
Zaczeła opowiadac Ania, ale Maciek nie dał jej skończyc.
-Ooo, ja jadę w środę. Będziemy może razem do szkoły chodzili.
-Może i będziecie.
-Ale z czego się tak cieszyłyście?
-No bo ja nie chcę żeby ona mnie tu zostawiła i wpadłam na pomysł, że razem z nią pojadę i będę mieszkała u Was.
-I co?
-No i mama powiedziała, że jak ciocia się zgodzi to mogę.
-No to ja już mogę dzwonic do mamy i jej powiedziec, że do nas przyjeżdżasz i u nas mieszkasz.
I tak zrobił, zadzwonił do mamy i powiedział, że Ania będzie u nich mieszkała. Ona poczekała aż jej Maciek wszystko wyjaśni i się zgodziła, powiedziała, że to będzie zaszczyt Anię gościc u siebie.

                                               ----------------------------------------------
Jejku 51 wyświetleń o.O
DZIĘKUJĘ <3
Wiem, że ten nie jest zaciekawy, ale gdy pisałam ten rozdział nie miałam weny. Następne będą dużo lepsze. Obiecuję. :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz